Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.plTopLista - Wyprawy RoweroweRANKING TURYSTYCZNYCH STRON INTERNETOWYCH STRONA GŁÓWNA / Reportaże z wypraw / Wilno / Cd... 
   4 krańce Polski
   Polecane linki
   Rajd dookoła Polski
   Reportaże z wypraw
       Wilno
         Cd....
         Cd...
         Cd..
         Cd.
         Cd
         PODSUMOWANIE
      Jaworzno - "Sosina"
      Kraków
      Rogoźnik
      Sosnowiec - Osinów Dolny
      Sosnowiec - Rozewie
   Rowerowy Kodeks Drogowy
   Trasy w przygotowaniu
   Turystyka rowerowa
   Zdjęcia

 

26.06.2008 r /Czwartek/

Pobudka 6.00. Wstajemy, śniadanie, pakowanie się i czas jechać dalej. Jedziemy piękną drogą, a obok nas przejeżdżają wielkie tiry, które robią dużo wiatru, ale trzymamy się twardo.I kolejne koło odmawia dalszej współpracy, jednak w końcu docieramy do Radzynia Podlaskiego, gdzie w okolicznym parku odpoczywając pod drzewem podziwiamy piękny zespół pałacowy. Po krótkim odpoczynku zbieramy się do dalszej drogi. Teraz przed nami Międzyrzecz Podlaski. Jadąc główną trasą jesteśmy pozdrawiani przez przejeżdżające tiry oraz kolumnę motocyklistów. Cały dzień zmagamy się z silnie wiejącym wiatrem, który niestety nie pomaga nam w jeździe lecz przeszkadza. Jadąc rowerami nasze liczniki wskazują ok. 12 – 15 km/h co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, podczas gdy wcześniejsze dni pokonywaliśmy z wiele większą szybkością. Ale my jesteśmy twardzi i śmialo mkniemy dalej. Docieramy wreszcie do kolejnej miejscowości, w której jest sklep. Małe zakupy, miła wymiana zdań z panią w sklepie i już “gotujemy” obiad. Teraz czas na odpoczynek poobiedni. Jeszcze tylko mala wymiana zdań z miejscową ludnością i już cieszymy się blogim spokojem no a później jeszcze kilka zdjęć na pamiątkę. No, a co dobre szybko się kończy więc czas jechać dalej bo Siemiatycze czekają na nas z noclegiem. Droga do Siemiatycz jest spokojna, miła i przyjemna. Docieramy do mostu, pod którym płynie rzeka Bug. Jak zwykle robimy zdjęcia, zachwycamy się pięknym widokiem i podziwiamy całą okolicę rzeki. Czas jechać dalej. Jeszcze tylko kilka zakrętów i już widzimy tabliczkę z napisem Siemiatycze. Od tego momentu dostajemy “jakiś” sił i brniamy dalej. Mijamy okoliczne domki i wjeżdżamy do centrum miasta z ładnym rynkiem. Dalej kierujemy się do sióstr karmelitanek, które cudownie nas przyjmują i goszczą w swoim domu. Teraz czas na kolację, kąpiel i wieczorny spacer po mieście no i oczywiście fotki. Teraz czas spać, bo jutro kolejny dzień z cudownymi widokami...

Dystans dzienny 140 km

Czas jazdy 6.46 godz.

Średnia prędkość 19 km/h

Liczba wymienionych dętek 0 szt.27.06.2008 r /Piątek/

Pobudka, pakowanie się i ogromne zdziwienie śniadaniem jakim siostry dla nas przygotowały. Teraz czas ruszać w dalszą drogę. I tutaj znowu pech. Kolejna guma. Trzeba zrobić zapas w sklepie. Ale najpierw trzeba go znaleźć. I znowu dzięki miejscowej ludności docieramy do sklepu i roim zakupy kilku dętek. Teraz już można jechac dalej. Kierujemy się w stronę Grabarki, by tam na Świętej Górze podziwiać słynną cerkiew oraz krzyże przyniesione przez pątników. Kikanaście zdjęć i ruszamy dalej. Po drodze podziwiamy wspaniałe krajobrazy “dziczy” oraz okoliczne cerkwie. Docieramy do Kleszczeli, tutaj zakupy w okolicznym sklepie i już zmierzamy w kierunku Białowieży. W Topidle zatrzymujemy się na “obiad” – kaszka z ciastkami. Niestety jedyny sklep jaki tutaj znaleźliśmy jest otwarty raz w tygodniu i tym dniem jest sobota. Więc jemy to, co mamy i odpoczywając w okolicy jakiś zabudowań troszkę sobie przysypiamy. Ale to, co dobre, szybko się kończy, więc czas się pakować i jechać dalej. Żubry czekają na nas w Białowieży. Jedziemy przez liczne “dzikie” lasy, rezerwat i ....... kolejny pech, jedna z dętek znowu się “zmęczyła”. Trzeba ja zmienić w samym środku Białowieskiego Rezerwatu, gdzie po naszym zatrzymaniu na przywitanie przylatują duże ilości “krwiopijczych komarów”. Szybko ubieramy się i zabieramy za wymianę zużytej dętki. Czas jechać dalej. Poruszamy się szlakiem rowerowym, gdzie do granic możliwości wytrzepało nas i nasze rowery na dziurach leśnych dróg. Docieramy wreszcie do drogi, która prowadzi do Białowieży. Cieszymy się ogromnie na “spotkanie” z asfaltem. Jedziemy dalej. W Białowieży okazuje się, że wszystkie atrakcje już są zamknięte, więc zjadamy po zapiekance w barze i planujemy dalszą trasę. Po burzliwej konwersacji dochodzimy do tego, że zostajemy tutaj na noc. Więc zakupy w sklepie i tylko jeden telefon do okolicznego proboszcza i już możemy jechać do niego spać. Po rozpakowaniu się i wykąpniu, zauważamy za oknem, że zaczyna coś mocniej wiać wiatr. Zasiadamy do wspólnej kolacji, a za oknem już pięknie leje i błyska się. Cieszymy się ogromnie z naszej decyzji zostania w Białowieży na noc. Zjadamy kolację i już kładziemy się spać, rozmyślając co przyniesie jutrzejszy dzień..........

Dystans dzienny 100,30 km

Czas jazdy 5.39 godz.

Średnia prędkość 16,2 km/h

Liczba wymienionych dętek 2 szt.

 
Kreator Stron www