|
NASZE WYPRAWY | |
![]() ![]() STRONA GŁÓWNA / Reportaże z wypraw / Wilno / Cd.. | |
| 4 krańce Polski Polecane linki Rajd dookoła Polski Reportaże z wypraw Wilno Cd.... Cd... Cd.. Cd. Cd PODSUMOWANIE Jaworzno - "Sosina" Kraków Rogoźnik Sosnowiec - Osinów Dolny Sosnowiec - Rozewie Rowerowy Kodeks Drogowy Trasy w przygotowaniu Turystyka rowerowa Zdjęcia |
28.06.2008r /Sobota/ Budzimy się rano, ciężko nam wstać bo dobrze nam się śpi. Jednak udaje nam się przezwyciężyć tę naszą słabość. Poranna toaleta i ...... słyszymy dziwny szum za oknem, patrzymy przez okno, a tam znowu leje. Czas na śniadanie. Pakujemy się i cóż tu robić, trzeba chyba jechać. Zapinamy sakwy na rowery, ubieramy się na deszczową pogodę, wychodzimy na zewnątrz, a tu miła niespodzianka – przestało padać. Już późna godzina, ale w końcu wyruszamy. Teraz jedziemy do Rezerwatu Żubrów. Szybkie zwiedzanie, kilka zdjęć i czas jechać dalej. Rozdzielam się na dwie grupy. Jedna jedzie dalej – do Supraśla, a druga do Narewki naprawić rower, a później dalej do Białegostoku. Droga do Supraśla jest całkiem przyjemna. Jedziemy troszkę przez las, a czasem drogą asfaltową. Druga grupa naprawiła rower, ale niestety złapali gumę, a nie mają żadnych kluczy – dobrze, że chociaż mają zapasową dętkę. Po wielkich męczarniach udaje im się wymienić dętkę u okolicznych mieszkańców. My natomiast jedziemy dalej, aż wreszcie przychodzi pora obiadu, więc trzeba coś zjeść. Znajdujemy przydrożny bar i “pożywiamy” się pysznym obiadkiem. Trochę odpoczywamy i jedziemy dalej. Czas teraz na Sokółkę. Po “wielkim” wysiłku docieramy wreszcie do Sokółki, a tutaj kolejna wilk niespodzianka – proboszcz miejscowego kościoła “załatwił” nam nocleg w sąsiednim zajeździe. Wygodne łóżka, telewizor, czysta pachnąca pościel, ciepła bieżąca woda – czego chcieć więcej po tygodniowej “tułaczce”. A więc rozpakowujemy nasze sakwy, małe zakupy w sklepie, kolacja, obowiązkowa kąpiel i wtedy można obejrzeć jakieś kabarety w telewizji. Czas chyba iść spać, bo jutro kolejny dzień jazdy przed nami... Dystans dzienny 123 km Czas jazdy 6.56 godz. Średnia prędkość 16,2 km/h Liczba wymienionych dętek 0 szt. 29.06.2008r /Niedziela/ Późna pobudka, a właściwie to wczesna, bardzo wczesna, bo w nocy mamy otwarte okno i o 5:30 budzą nas dzwony pobliskiego kościoła. Szybko zamykamy okno i śpimy dalej. Wstajemy o 8:00. Poranna toaleta, wstępne pakowanie się i śniadanko. Idziemy na Mszę św. Do tego kościoła, którego dzwony zrobiły nam niemiłą pobudkę. Po Mszy dokończenie pakowania, zdjęcia i jedziemy dalej – do Sejn. To już ostatni etap w Polsce, który jest przed nami. Droga bardzo przyjemna i miła. Pogoda też przyjazna nam, oprócz tego wiatru, który nas nie opuszcza kolejny już dzień. Przejeżdżamy przez Puszczę Augustowską i docieramy do Kanału Augustowskiego. Tutaj obiad nad jednym z jezior. Teraz odpoczynek. Trwa bardzo krótko bo szybko zbierają się ciemne chmury i zaczyna okropnie padać. Szybko chowamy rowery pod wiaty i sami tam też się kryjemy. Robi się zimno i do tego jeszcze ten zimny wiatr. Jednak szybko przechodzi deszcz i jedziemy dalej. Teraz obieramy kierunek na Sejny i dalej na Smolany. Tutaj czeka na nas kolejny nocleg. Przyjeżdżamy dość późno, zjadamy pyszną kolację, lokujemy się w pokojach, myjemy się i idziemy spać. Jutro dzień wolnego. Trzeba w końcu odpocząć, bo dzisiaj mija już tydzień od czasu naszego wyruszenia z domu. Dystans dzienny 124 km Czas jazdy 6.25 godz. Średnia prędkość 18 km/h Liczba wymienionych dętek 0 szt. 30.06.2008r /Poniedziałek/ Już rano, czas wstać i zjeść późne śniadanie. Teraz odpoczynek krótki i planowanie dalszej, jutrzejszej trasy, bo jutro wielkie wyzwanie przed nami. Odpoczynek był krótki bo „odpaliliśmy” nasze maszyny i pojechaliśmy „pomoczyć się” w jednym z okolicznych jezior. Jak zwykle gubimy się i nadrabiamy kilka kilometrów, ale udaje nam się w końcu znaleźć to, czego szukaliśmy. Teraz trochę kapania – woda nie za ciepła, trochę opalania – coraz mniej słońc a więcej chmur. Podczas naszego leniuchowania nad jezioro przyjeżdża straz graniczna – ale całe szczęście nie do nas. Nad jziorem nie dalo poleżeć się za długo, bo zbliżały się ciemne chmury i czas uciekac do domu. Dobrze, że ucieklismy bo niedługo po naszym powrocie bardzo się rozpadało. Siostra znowu nas zaskakuje pysznym obiadkiem. A w czasie deszczu nie ma nic lepszego niż tylko coś ciepłego do jedzenia. Po południu rozpogodziło się, więc później wieczorną kawkę wypiliśmy na ławce przed ośrodkiem. Podczas kawy poruszane były wszelkie możliwości w sprawie noclegu w Wilnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Czas pokaże. Teraz kolacja, pakowanie się i czas iść spać, bo jutro przed nami prawie 200 km do Wilna i wczesna pobudka – jak my damy radę tyle przejechać… Ale jeszcze przed ułożeniem się w łóżkach siostara przygotowała dla nas kolejną niespodziankę – dostajemy po różańcu wykonanym z przetopionych zakrętek od butelek po napojach. To teraz możemy iść spać… Dystans dzienny 21 km Czas jazdy 1.10 godz. Średnia prędkość 16 km/h Liczba wymienionych dętek 0 szt.
|
![]() | |